Wśród tłumu ludzkich spojrzeń
Płynąłem,
Zbłąkany jak łódź, gdy nie widać latarni.
Samotny jak ptak zraniony,
Gdy inni odlecieli do ciepłych krajów.
Próbowałem odnaleźć szczęście
Obijając się o przystań wciąż nowych głów.
Nigdzie nie było tej mojej
Tej bezpiecznej.
Nagle stanąłem i zamknąłem oczy,
Uśmiech rozjaśnił mą twarz i serce,
Przecież Ty jesteś moim szczęściem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz